niedziela, 10 stycznia 2016

Niedziela #4 i #5

Nie bardzo miałam czas żeby w zeszłym tygodniu zrobić takie podsumowanie tygodnia, więc zrobię dzisiaj podwójne :)

Zacznę od mojej wizyty, uwaga, uwaga... u pana z wahadełkiem ! Nie mam pojęcia jak ich się profesjonalnie nazywa, ale są to osoby które za pomocą swojej energii (lub też mocy jak kto woli) i wahadełka (sznureczek z kamieniem na końcu, np kryształ górski) wyszukują problemy zdrowotne i następnie poprzez przekazywanie energii uzdrawiają. Zaproponowała to moja babcia mieszkająca na wsi, bo pewnie jak wiecie osoby ze wsi zawszą są bardziej skłonne do wierzenia w takie rzeczy. Moja mama podchodziła do tego sceptycznie, ale ja również wierzę w takie rzeczy, a babcia powiedziała że zapłaci za 2 wizyty, więc mnie zabrała. Pojechałyśmy do jakiegoś bloku i musiałyśmy wejść na 4 piętro po schodach, bo windy nie mieli. Pan Wahadełko(tak go nazywam xD) zaprowadził mnie do pokoju w którym leczył(takie domowe biuro), kazał zdjąć okulary i się położyć. Mama z babcią stały w wejściu do pokoju, Pan Wahadełko zaczął( z wahadełkiem w dłoni) badać moją głowę (czyli dotykać punktowo) i skupiał wzrok na kamieniu. Kiedy dojechał do serca wahadło zaczęło wykonywać okrężne ruchy. Kiedy już stwierdził że głowa boli mnie od nerwów mama kazał mu jeszcze raz zbadać głowę. Po lewej stronie głowy, powyżej skroni (wcześniej skupił się na zatokach) znowu kamień zaczął wykonywać okrężne ruchy. W każdym razie potem prze jakieś 10 minut przekazywał mi energie (NAPRAWDĘ czułam wibracje/mrowienie w dłoniach!!) do serca, potem do splotu nerwowego a na koniec kazał usiąść na krześle i do głowy. Powiedział coś że zabiera złą energie jeszcze w między czasie. W ciągu całego badanie czułam niesamowity relaks i byłam senna. Potem przez resztę dnia było podobnie, ale doszedł jeszcze głód. Było to wczoraj, następną wizytę mam jutro(poniedziałek). Pan Wahadełko jest naprawdę przyjazną osobą, zauważyłam też że wraz z upływaniem czasu w trakcie przekazywania energii coraz bardziej trzęsły mu się ręce, chyba takie zabiegi bardzo go męczą, a mimo to i tak pomaga ludziom :) Następnie po południu przyjechała do nas babcia, potrzebowała coś od cioci  i dała nam po 100! Jest nas trójka więc to 300 zł no i jeszcze wcześniej zapłaciła za Pana Wahadełko. Nie wiem skąd ona to wzięła, ale bardzo się ucieszyłam bo teraz zbieram na telefon :D

Moja średnia koniec końców wyniosła 5.08 i nie powiem jestem w szoku. Rozpiera mnie przez to duma, bo jak wiecie martwiłam się czy starczy mi na stypendium - 4,80, a tu takie coś. Życie jednak ciągle mnie zaskakuje. Mam trzy celujące(technika, chemia, fizyka - niezły żart co nie ? Myślałam że z fizy i chemi będą tróje ! :D) i tylko dwa dobre(matma i historia) - reszta bardzo dobre. Z zachowania z którego spodziewałam się bardzo dobrego dostałam wzorowe, nawet nie idąc do Wasiela ! Byłam pewna, że kto jak kto, ale ona mi w życiu nie da wzorowego. 

Nocowała u mnie przyjaciółka. Zasadniczo jestem introwertykiem(nie takim typowym, jestem bardz otwarta, ale wole spędzać czas sama ze sobą. Chwila... wychodzi na to, że jestem bardziej ambiwertykiem), więc był to pierwszy raz kiedy kogoś tak do siebie zaprosiłam na nocke. Było fajnie :) 

Pani od Historii zapowiedziała prace klasową na moje urodziny. Niby normalka, ale rozbawiło mnie to ponieważ w I półroczu mieliśmy tylko jedną i wypadła równo w urodziny mojej koleżanki z ławki, a teraz II i proszę - prosto w moje Hahahha :')

Napisałam do mnie dziewczyna z którą znam sie od przedszkola i której szczerze nie lubię. W podstawówce było nas w klasie 7 i 15 chłopaków, więc musiałyśmy trzymać się razem, szczególnie, że wszystkie dziewczyny ją lubiły. Ale od początku gimnazjum trzymałam do niej dystans i unikałam - po prostu traktowałam jakby jej nie było, ale nie była nie miła, ani nic. A ona ostatnio pisze do mnie czemu jestem dla niej chamska w szkole, że ona mnie bardzo lubi i nie wie co mi zrobiła... No i co ja jej miałam niby napisać ? Wiem że większość osób z którymi się zadaję i które lubię jest że tak powiem za nią, więc nie mogłam jej jasno napisać, że jej nie znoszę. Ona ma jakiś okropny dar przekonywania do siebie ludzi i manipulowania nimi, więc w klasie byłabym skończona, bo to gwiazda number one. Na wypisywałam jej więc po prostu jakieś bzdury o tym, że nowa szkoła, że myślałam że już nie chce się zadawać bo wydawała się trzymać dystans, że nie chciałam się narzucać itp, etc. A ona że za mną tęskni, za naszymi wspólnymi wygłupami i spotkaniami(za czym przepraszam????) i czy już zgoda. No i d**a. Musiałam napisać, że tak. Teraz ta jakże kochana i chciana larwa się mnie uczepiła i za chiny nie puści... 

Ola zakochała się w zespole BAM i ciągle mi śpiewa ich teksty(albo Biebera bo wie że mnie to wkurza C: ) i gada o ich koncercie w Polsce na który chce się wybrać oraz w ogóle o nich. Jesteśmy przyjaciółkami od dawna, a znamy się od przedszkola więc już zdążyłam sie przyzwyczaić. W zasadzie to lubię w niej te taką przekorność, Ola jest po prostu urocza, a z tą cechą - nic dodać nic ująć. I wiem że nie robi tego złośliwie, po prostu taka jest. Ale, ale ja nie bardzo lubię pop a ten mały psychopata zaczyna sprawiać, że nawet mi się podoba - chyba ma na mnie zły wpływ hhahah :D

Ale się rozpisałam - chyba faktycznie robienie podsumowań co tydzień jest odpowiedniejsze :)
Do napisania ! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz