niedziela, 31 stycznia 2016

Styczeń


Zrecenzowane:

Przeczytane:
  • Kilka sekund od śmierci - Harlan Coben
  • Zielona Wyspa - Igor Ostachowicz
  • Fanaberia - Łukasz Kotkowski
  • Czy wiesz, że cię kocham ? - Blue Jeans
  • Noragami I - Adachitoka





czwartek, 28 stycznia 2016

Zielona Wyspa Igor Ostachowicz

Tytuł: Zielona Wyspa
Autor: Igor Ostachowicz
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: W.A.B.
Moja cena: 4/10

Źródło
"Bezludna wyspa. Raj w wersji all inclusive dla singla. Samotność, cisza, krajobraz jak z katalogu – oferta biura podróży wydawała się idealna. Dla Magdy te wakacje miały być odskocznią od niesatysfakcjonującej codzienności u boku bogatego męża. Zamiast wymarzonej i dobrze opłaconej samotni dostała jednak towarzystwo tajemniczego mężczyzny. Kim jest nieznajomy? Skąd wziął się na wyspie? Co wydarzy się między nim a Magdą?"

Mąż Magdy ją zdradza i w ramach przeprosin funduje jej wakacje życia. Decyduje się ona na spędzenie ich w otoczeniu oceanu, skał i trawy. Jej mąż, choć sam jest niewierny, jest strasznie przewrażliwiony na tym punkcie u żony i co chwile o coś ją podejrzewa. Chce świętego spokoju, tak jak obiecano jej w biurze podróży. Jednak nie jest jej to dane ponieważ okazuje się, że na wyspie jest ktoś jeszcze. Obcy mężczyzna, również Polak. Fakt ten rozwściecza kobieta, jednak dość szybko wdaje się w romans z nowo poznanym. Wykazuje ona spore pociągi sadystyczne. Jest lekomanką, jej bagaż składa się głównie z tabletek. A tych jest sporo: od tych na przeczyszczenie, po te na sen. 

Książka zapowiadała się na naprawdę ciekawy thiller. Wiązałam z nią spore nadzieje, jednak spotkałam się ze sporym rozczarowaniem. Książka ma wciągający, interesujący początek i jako takie zakończenie. Jednak przez większość książki spotkamy się wyłącznie z niewiele wnoszącymi rozmyślaniami bohaterki, niekiedy nawet ciekawymi retrospekcjami z jej życia, nudnymi rozwlekłymi dialogami i sporej ilości przekleństw. Książka miała mieć chyba klimat filozoficzny z dawką czarnego humoru. No cóż, nie wyszło. Jest w niej po prostu mnóstwo pesymizmu, niezadowolenia, seksu i agresji, czasem przemocy. Jeśli koś lubi czytać o rozżalaniu się nad sobą i rozterkach to może i przez to przebrnie, ale ostrzegam będzie ciężko.

Powieść strasznie mnie zmęczyła. Nudziła mnie, usypiałam przy niej i choć 400 stron to nie tak dużo przeczytanie jej zajęło mi sporo czasu. Treść była strasznie rozwlekana, odniosłam wrażenie, że większą cześć tekstu można by spokojnie wyrzucić, była ona jakby przerywnikiem(przydługim) między początkiem a końcem i o wcale nie ciekawym. Miała chyba uśpić czujność i sprawić, że nie będziemy wiedzieli czego spodziewać się na końcu. Ja faktycznie nie wiedziałam i prawie bym się nie dowiedziała bo w pewnym momencie miałam ochotę odłożyć książkę na półkę, gdzie leżała przez ostatni rok. Mimo wszystko pióro autora jest lekkie i w miarę przyjemnie się czyta. Chyba tylko styl pisania i niejakie poczucie humoru w książce sprawiło, że ja doczytałam do końca. Nie sięgnę, jednak po wcześniejsze książki autora, które podobno są zdecydowanie lepsze. Przerosło mnie czytanie przez 2-3 kartki o tym jak Magdzie jest źle z tym, że zrobiła kupę po środkach przeczyszczający w pięknym, malowniczym miejscu na wzniesieniu, gdzie chodzi się po to by uwiecznić swą miłość, czego dowodem były  liczne zużyte prezerwatywy. 

-------------

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: 



niedziela, 24 stycznia 2016

Włosy: Przycięcie i pocieniowanie

Wczoraj pojechałam do swojej fryzjerki, żeby poleciła mi jakąś odżywkę do włosów. Nie chodziło mi o nic konkretnego, jak np. maskę czy wcierkę. Pani Agnieszka jest najlepszą i najbardziej profesjonalną fryzjerką jaką znam. Wie co robi, zawsze doradzi ci coś odpowiedniego i przede wszystkim jest miła. Aktualnie stosuje u siebie w salonie spray od Kallos i mówi, że jest świetny, jeszcze lepszy od poprzedniego, który wykorzystywała w salonie, również z tej firmy. Niestety nie pamiętam nazwy sprayu, ale powiem, że był niebieski w takim dużym wysokim okrągłym pojemniku. Chciała dać mi próbkę, ale w poniedziałek ma do niej przyjechać facet od zamówień, więc ustaliłyśmy, że po prostu mi zamówi. Kosztuje on 29 zł i ma aż 500 ml, więc uważam, że nie jest to wygórowana cena.


Prócz tego powiedziała, że moje włosy nie są wcale takie zniszczone (!), wydają się takie przez mocno zniszczone końcówki, reszta jest w bardzo dobrym stanie. Przycięła mi je delikatnie, w długości nic prawie nie ubyło, ale za to od łopatek w dół straciły znacznie na gęstości, poprzez dość mocne pocieniowanie. Przyznam, że kiedy zajmowała się moja czupryną byłam przerażona wizją utracenie moich pięknych pukli, szczególnie, że kocham długie włosy i chce je zapuścić. Kiedy jednak miałam okazje zobaczyć efekt zabiegu byłam zachwycona. Moje włosy układają się teraz znacznie lepiej oraz zdecydowanie zdrowiej. Nie mam już takiego "sianka" przy końcach :D Po najbliższym myciu postaram się zmierzyć w miarę długie pasmo i zaktualizuje ich aktualną długość.


środa, 20 stycznia 2016

Włosy: Suplementy cz. I

Na rynku można dostać najróżniejsze tabletki obiecujące cuda. Wiele z nich ma bardzo podobny skład - no bo czym one mogą się tak naprawdę różnić? Do niektórych jednak prócz podstawowych składników wspomagających nasze włosy dodawana jest np. siarka czy kwas foliowy. Dla niezorientowanych najważniejsze dla naszych włosów są witaminy z grupy B, cynk,  żelazo, biotyna. Należy jednak pamiętać, że same tabletki nie są w stanie zdziałać obiecanego cudu, ogromne znaczenie ma nasz styl życia, zróżnicowana dieta bogata w witaminy, stres towarzyszący nam w życiu codziennym. Przygotowałam dla was zbiór najpopularniejszych, oraz tych mniej znanych suplementów jakie możemy dostać. Skupię się na składzie, oraz na przewidywanych działaniach(informacje wzięte ze stron producentów). Pisząc ogólną ocenę, kieruję się opiniami różnych bloggerek, tymi na stronie producenta oraz instytucji sprzedających. Długość łącznej kuracji przyjęłam ogółem jako 3 miesiące(90 dni), pamiętajmy jednak, że niektóre leki mają specjalne zalecenia co do długości kuracji(nie zostało to uwzględnione).

Class a Collagen
Cena producenta: 49.99 zł za 90 tabletek.
Ogólna ocena: 4/5
Strona producenta: Przejdź
Zalecana ilość tabletek na dzień: 4
Koszt  łącznej kuracji: 200 zł (4 pudełka)

Źródło
Właściwości składników aktywnych produktu:

  • Ekstrakt z pestek winogron oraz witamina C wspomagają prawidłowe funkcjonowanie skóry 
  • Witamina C pomaga w prawidłowej produkcji kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania skóry (m.in. elastyczność i sprężystość)
  • Witaminy C i E chronią skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników (ochrona przed stresem oksydacyjnym) 
  • Cynk pomaga w prawidłowej syntezie białka, utrzymując w dobrej kondycji i zdrowiu skórę, włosy i paznokcie
  • Biotyna, selen i cynk pomagają zachować zdrowe i lśniące włosy
  • Unikalne połączenie kolagenu rybiego, kwasu hialuronowego, witamin i minerałów w jednej tabletce

Biotyna na włosy + krzem
Cena producenta: 29.89 zł za 40 tabletek.
Ogólna ocena: 4/5
Strona producenta: Przejdź
Zalecana ilość tabletek na dzień: 1
Koszt łącznej kuracji:  60 zł (2 pudełka po 40 tab, nie ma mniejszych)

Biotyna + Krzem na włosy Noble Health x 40 tabletek
Żródło

Właściwości składników aktywnych produktu:                        

  • Biotyna, cynk i selen pomagają zachować zdrowe włosy.
  • Cynk wspomaga naturalną gęstość włosów.
  • Biotyna i selen wspomagają naturalność gęstość i grubość włosów.
  • Miedź pomaga w utrzymaniu prawidłowej pigmentacji włosów. Wpływa na kolor i blask włosów.
  • Skrzyp polny wspomaga utrzymanie prawidłowej kondycji skóry, włosów i paznokci.
  • Pędy bambusa w tym krzem

Doppelherz aktiv na włosy + biotyna
Cena producenta: 15.99 zł za 30 tabletek
Ogólna ocena: 3+/5
Strona producenta: Przejdź
Zalecana ilość tabletek na dzień: 1
Koszt łącznej kuracji: 48 zł (3 pudełka)

Doppelherz aktiv Na włosy + Biotyna, kapsułki, 30 szt
Źródło

  • Biotyna i cynk są niezbędne do utrzymania prawidłowego stanu skóry i kondycji włosów.
  • L-cysteina i L-metionina to aminokwasy siarkowe odpowiedzialne za wytwarzania keratyny – składnika budulcowego włosów. „Mostki siarkowe”, nadają włosom odpowiednią strukturę i wytrzymałość.
  • Molibden i witamina B6 uczestniczą w wytwarzaniu cysteiny, a miedź – w pigmentacji skóry i włosów (co pozwala zapobiegać ich siwieniu).
  • Witaminy B5 i B6 wpływają na prawidłową pracę układu hormonalnego: syntezę hormonów steroidowych (B5) i regulację aktywności hormonów (B6).
  • Kwas foliowy wraz z cynkiem i witaminą B12 biorą udział w procesach podziału i wzrostu nowych komórek.
  • Skrzyp jest źródłem naturalnej krzemionki występującej w znacznych ilościach we włosach.

Biotebal

Cena producenta: 27.49 zł za 30 tabletek
Ogólna ocena: 4+/5
Strona producenta: Przejdź
Zalecana ilość tabletek na dzień: 1
Koszt łącznej kuracji: 83 zł (3 pudełka)

Biotebal, 5 mg, tabletki, 30 szt
Źródło
  • Substancją czynną leku jest biotyna. Jedna tabletka zawiera 5 mg biotyny.
  • Ponadto lek zawiera: sorbitol, magnezu stearynian, krzemionkę koloidalną
  • Biotyna wspomaga procesy powstawania keratyny i różnicowania się komórek naskórka oraz włosów i paznokci, poprawiając ich stan. 



poniedziałek, 18 stycznia 2016

Kilka sekund od śmierci - Harlan Coben

Tytuł: Kilka sekund os śmierci
Autor: Harlan Coben
Tytuł oryginalny: Seconds away
Rok wydania; 2012
Gatunek: Thiller
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Albatros
Ocena: 7/10



"Najnowsza książka Harlana Cobena, "Kilka sekund od śmierci”, to drugi tom serii o Mickeyu, bratanku Myrona Bolitara - bohatera poprzednich książek autora. Kontynuacja „Schronienia” zaczyna się zaledwie kilka dni od wydarzeń opisanych w pierwszym tomie. Nastolatek, który niedawno zamieszkał z Myronem, powoli odnajduje swoje miejsce w nowej szkole, ale wciąż wpada w kolejne kłopoty. Tym razem Mickey zostaje zamieszany w podpalenie i morderstwo. Ponadto nadal szuka śladów Rzeźnika z Łodzi i tajemniczej organizacji o nazwie Schronienie Abeona. Usiłuje też odkryć prawdę o śmierci ojca. Ma duże zdolności detektywistyczne i jest równie bystry jak wujek, jednak będzie musiał zmobilizować wszystkie swoje siły, by ochronić przed nadciągającym niebezpieczeństwem tych, których kocha..."
"Bohaterstwo zawsze ma konsekwencje. Szczególnie, jeśli jesteś pewny, że postępujesz właściwie."
Jest to drugi tom z serii, kontynuacja "Schronienia", ale od razu przyznam, że nie czytałam tego pierwszego. Czasem można się było przez to pogubić, ale ogólnie nie sprawiało to większego problemu. Książkę dostałam dwa lata temu na urodziny i nigdy specjalnie mnie do niej nie ciągnęło. Przyznam jednak, że choć spodziewałam się lekkiej nudy i sporej ilości powagi to spotkało mnie miłe zaskoczenie. Nie był to typowy thiller, szczerze mówiąc dałabym to raczej do lekkiej fantastyki, książek młodzieżowych. Książka jest na jedną chwilę, taka do zapomnienia od razu po przeczytaniu. Podobała mi się fabuła. Postacie były ciekawe i zabawne. Nie było tam jednak miejsca na strach ani tym bardziej na wspomnianą w tytule śmierć. Powieść czyta się wyjątkowo lekko, nie ma niepotrzebnych przedłużeń czy rozwlekania tekstu. Polecam jako tekst na jeden wieczór, kiedy chcemy się zrelaksować. Nie będę wam się rozpisywać o fabule, choć akurat ta bardzo mi się spodobała, nie mniej jednak pisanie o niej byłoby krótkim streszczeniem, ponieważ nie jest jaką specjalnie rozbudowana. Mickey, główny bohater próbuje dowiedzieć się więcej o organizacji Abeona, do której należeli jego rodzice i do której on sam należy. Prócz tego chce rozwikłać zagadkę rzeźnika z Łodzi, który, jak jest przekonany go prześladuje. No i w między czasie musi chronić swoich przyjaciół oraz piękną dziewczynę, którą postrzelono i zabito jej matkę. Pakuje się w kłopoty, obwinia się za wiele rzeczy. Koniec końców dokonuje wielu przestępstw typu włamanie się do domu komendanta, którego podejrzewa o współprace z mafią, a nawet o morderstwo. Jak już pisałam jest to typowa młodzieżówka, co trochę mnie zawiodło. Chyba po prostu mam już dość tych wszystkich oklepanych wątków, niemniej jednak książka jest całkiem niezła. Mimo wszystko już od dawno nauczyłam się mijać tego typu powieści. O wiele bardziej wolę Stephena Kinga czy jakiś mocny thiller.

------------------


Książka bierze udział w wyzwaniach:




niedziela, 17 stycznia 2016

Leki - jak; gdzie; kiedy ?


Kiedy musimy brać dziennie więcej niż jedną czy dwie tabletki i to w dodatku o różnych porach bardzo łatwo o tym zapomnieć. Sama zmagałam się z tym problemem przez wiele lat. Biorę średnio 10 tabletek dziennie, w dodatku niektóre powinnam brać  przed posiłkiem, inne po, jeszcze inne rano czy wieczorem. A tu proszę ! Jest przecież bardzo proste rozwiązanie - pudełeczko na leki, łatwo dostępne w aptekach, w cenach już od 6 zł(w zależności od wielkości). Moje ma podział na rano, popołudnie i noc. Gdybym je tak stosowała miałabym rozdzielone tabletki na 4 dni, ja jednak aktualnie zastosowałam własny podział: na rano i na wieczór, więc takie pudełeczko raz napełnione starcza aż na 6 dni. Od kiedy je mam nie zdarzyło mi się jeszcze zapomnieć o żadnej pigułeczce :D Zdaje sobie sprawę, że dla niektórych takie rozwiązanie jest oczywiste, ja jednak nigdy o tym nie pomyślałam. Dlatego takim osobom jak ja serdecznie polecam taki bajer. Takie pudełeczka są bardzo wygodne w użyciu i jeśli musimy brać je na przykład w pracy to spokojnie zmieszczą się nam do torby. Moje ma poręczne zamykanie, nie boję się również, że otworzy się np w plecaku. 


Większość opakowań na listki od tabletek jest dużych i zagradza nam miejsce. Sama więc po prostu wyjmuje wszystkie saszetki i wrzucam do jednego pojemniczka, co zajmuje o wiele mniej miejsca i nie trzeba się codziennie męczyć z otwieraniem, chowaniem i późniejszym chowaniem opakowania na miejsce. Oczywiście mówię tu o saszetkach a nie o tabletkach w "słoiczkach". Należy również upewnić się, że będziemy umieli rozróżnić dany lek od innego oraz czy zapamiętamy do czego służy, jak również zalecam zachować ulotki od najważniejszych leków - złożyć je razem i schować w jednym miejscu.

U góry znajdują się tabletki na rano, na dole te na wieczór :)

sobota, 16 stycznia 2016

Włosy: Calcium Pantothenicum Jelfa

Właśnie kończę stosowanie "Calcium Pantothenicum Jelfa". Zostały mi dwa listki, niestety zdążyłam wyrzucić pudełeczka, więc musicie zadowolić się zdjęciem samych saszetek i tabletek :)


Opis producenta:
"Lek zawiera wapnia pantotenian, który jest związkiem kwasu pantotenowego
(witamina B5) i wapnia. Kwas pantotenowy w komórkach organizmu ludzkiego
występuje głównie w koenzymie A, związku niezbędnym w wielu procesach
metabolicznych, zwłaszcza w przemianie węglowodanów, tłuszczów i białek. Kwas
pantotenowy bierze udział w procesach wzrostowych organizmu, wpływa na
regenerację skóry, wzrost włosów i paznokci.

Lek Calcium Pantothenicum Jelfa zalecany jest w celu uzupełnienia niedoborów
kwasu pantotenowego w organizmie. Stosowany może być zarówno w leczeniu jak i w
zapobieganiu niedoborom tego związku w ustroju."


Są to pierwsze moje tabletki, które stosuje w celu "wsparcia" moich włosów. Myślę, że każdy, a w szczególności panie, chciałby mieć piękne, zdrowe i długie włosy. Zanim zdecydowałam się na ten preparat przeszukałam chyba cały internet w poszukiwaniu najlepszego rozwiązania. Osoby z doświadczeniem na pewno już wiedzą, że nie ma czegoś takiego jak jedyne rozwiązanie, najlepsze rozwiązanie czy tez takie które pomagałoby wszystkim. No cóż, trafiłam na mnóstwo polecanych leków jak i suplementów. Zdecydowałam się na ten głównie ze względu na korzystną cenę. Swoje tabletki kupowałam za nie całe 7 zł za opakowanie zawierające 50 tabletek. Zalecana dawka to 2 do 6 pigułek dziennie. Ja biorę 4, 2 rano i 2 wieczorem, zawsze po posiłku. Przyznam jednak, że taka ilość tabletek jest łatwa do zapomnienia, a przecież bardzo ważna jest regularność przyjmowania. Koszt miesięcznej kuracji to około 13 zł. Tabletki zaplanowałam na 3 miesiące, więc całość wyniosła mnie niecałe 40 złotych. Cena jest więc jak najbardziej korzystna. Prócz tego warto zaznaczyć, że tabletki są małe więc łatwo się je połyka, a co więcej nie rozpuszczają się szybko. Ja co prawda nigdy nie miałam problemu z połykaniem tabletek, ale jest to na pewno pomocne dla osób które mają z tym problem. Tabletki nie mają smaku.


Jest to pierwszy tego typu produkt, który opisuję. Myślę, że najłatwiej będzie jeśli wypisze plusy i minusy tego leku. Podpatrzyłam ten sposób kiedyś na innym blogu i przyznam, że bardzo łatwo wtedy zaznaczyć najważniejsze rzeczy.

Plusy:
- małe tabletki, łatwe do połknięcia;
- mocniejsze paznokcie, twardsze, mniej się rozdwajają;
- paznokcie zdecydowanie szybciej rosną;
- mnóstwo baby hair;
- brak efektów uboczny typu bóle żołądka, a mój jest akurat bardzo wrażliwy;
- korzystna cena.

Neutralne:
- nie zmniejszyły wypadania włosów;
- nie spowodowały szybszego rośnięcia "starych" włosów;
- brak poprawy w wytrzymałości włosów;
- nie zahamowały wypadania włosów;

Minusy:
- trzeba brać je 2 razy dziennie;
- wystąpił u mnie łupież, nigdy wcześniej go nie miałam;
- trzeba brać aż 4 tabletki dziennie, jest to dla mnie szczególnie uciążliwe ponieważ muszę brać wiele innych leków, więc wychodzi ich aż 10 dziennie;
- wystąpił u mnie lekki wysyp trądziku, zaznaczę,  że zasadniczo nie mam z tym większych problemów.

Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona z ich działania, ale wątpię bym do nich wróciła. A wy braliście CPJ ? A może jakieś inne suplementy ?

niedziela, 10 stycznia 2016

Łukasz Kotkowski "Fanaberia"


Tytuł : Fanaberia
Autor: Łukasz Kotkowski
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 401
Gatunek: Thiller, horror, kryminał
Oprawa: Miękka
Ocena: 9/10


"W niewyjaśnionych okolicznościach umiera dwudziestolatka. Policja szybko umarza sprawę, uznając śmierć Martyny za naturalną. Zaniepokojona przyjaciółka dziewczyny, Dorota, postanawia wyjaśnić przyczynę zgonu. Udaje się w tym celu do prywatnego detektywa, Tomasza Radziejowskiego, który w toku śledztwa zaczyna dostrzegać powiązania badanej sprawy z nierozwikłaną do końca przed laty serią bestialskich morderstw dokonanych na kilkunastu dzieciach. Co więcej, w międzyczasie zaczynają w okolicy ginąć bez śladu kolejne ofiary…

Czy detektywowi uda się rozwikłać niejasną przyczynę śmierci Martyny? 
Czy ma ona związek z brutalnym mordem dokonanym na grupie kilkulatków? 
Do czego może się posunąć człowiek z niezabliźnionym piętnem z dzieciństwa?"


To jedna z lepszych książek jakie czytałam - a czytałam ich mnóstwo. Jedno wielkie WOW. Idealne połączenie horroru, wątku miłosnego i lekkiej fantastyki. Książkę pochłonęłam w 2 dni, łącznie jakieś 4 godzinki. Mega wciągająca, jeży krew i pochłania cię w całości. Rzadko czytam książki polskich autorów - nie z wyboru, tak po prostu. Jak widać dużo tracę. Na pewno kiedyś wrócę do tej książki, by przeżyć tę historię na nowo. Niestety Pan Kotkowski nie wydał jeszcze żadnej innej książki, ale mam nadzieję, że to się zmieni.
 "Podobno potwory budzą się nocą. Tomasz sądził, że to nieprawda. Potwory budzą się wtedy, kiedy cień ogarnia naszą wyobraźnie. Raz rozbudzone panoszą się i czują się jak w domu, nieważne, jak bardzo chcielibyśmy wyrzucić je z udręczonego umysłu."
Nie bardzo wiem jak opisać tę powieść. Jedno mogę jednak powiedzieć na pewno - nie zwiedziecie się. Książka zaczyna się od pogrzebu, gdzie spotykamy Marka(spokojnie, to nie on leży w trumnie :P). Już sam prolog sprawił, że przyspieszyła mi krew w żyłach. Początki trzymają nas w napięciu i niepewności czy książka spocznie na laurach czy może rozwinie się z poczwarki w motyla. Rozwija się i to nie byle jak. O ile na początku byliśmy tylko trochę spięci to później dosłownie będziemy rozglądać się po pokoju i patrzeć czy coś nie czai się gdzieś po kątach. Ja sama miałam problem po tej lekturze zasnąć, więc nie polecam popełniać mojego błędu, nie czytajcie "Fanaberii" w nocy. Książka ma to do siebie, że kiedy wydaje nam się, że powody do strachu już minęły i w miarę uspokoiliśmy niepokój ten znowu powraca, często ze zdwojoną siłą. 
"W tym właśnie widzę prawdziwe piękno; w tym, co niewidoczne na pierwszy rzut oka, w tym, co trzeba odkryć, a nie zostać przez to zwalonym z nóg"
Zdecydowanym plusem w opowiadanej historii jest to, że wątek miłosny jest jak najbardziej poboczny. Nie umniejsza on walorów książki, ani nie powoduje, że bohater nagle robi się mężniejszy czy jest w stanie pokonać całe zło świata. Ta miłość jest jak najbardziej naturalna, pasuje do treści, staje się jej częścią, nie razi. Gdyby nie to z pewnością odłożyłabym tę książkę z miejsca, zwyczajnie nie dałabym rady, gdyby miłość nałożyła swoją tęczową barwę na treść.

Powiem wam, że nadal jestem pod mocnym wrażeniem po przeczytaniu tej książki. Uważam, że książka zdecydowanie zasłużyła na wysoką ocenę. Czytaliście może tę książkę ? Co wy o niej sądzicie?

------------------

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

Stephen King - Cmętarz Zwieżąt





Tytuł: Cmętarz zwieżąt
Tytuł oryginalny: Pet Sematary
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 519 
Gatunek: Klasyka horroru, kryminał, sensacja
Data wydania: 1983
Oprawa: Miękkka
Ocena: 8/10

 Zazwyczaj przeprowadzka to początek nowego życia, ale dla rodziny Creedów stała się początkiem ich końca. Mistrz horroru Stephen King zaprasza czytelników na wycieczkę do piekła i z powrotem!

Na świecie istnieją dobre i złe miejsca. Nowy dom rodziny Creedów w Ludlow był niewątpliwie dobrym miejscem - przytulną, przyjazną wiejską przystanią po zgiełku i chaosie Chicago. Cudowne otoczenie Nowej Anglii, łąki, las; idealna siedziba dla młodego lekarza, jego żony, dwójki dzieci i kota. Wspaniała praca, mili sąsiedzi - i droga, po której nieustannie przetaczają się ciężarówki. Droga i miejsce za domem, w lesie, pełne wzniesionych dziecięcymi rękami nagrobków, z napisem na bramie: CMĘTARZ ZWIEŻĄT (cóż, nie wszystkie dzieci znają dobrze ortografię...). 

"Śmierć to chwila, w której kończy się ból, a zaczynają dobre wspomnienia. Nie koniec życia, lecz koniec bólu."

Bohaterowie są typową rodziną; dwójka dzieci, mama i tata. Postacie są w pełni wykreowane, rzekłabym nawet, że w trakcie czytania dowiadujemy się o nich wszystkiego. I nie mogę nie dodać, że czasem to czego się o nich dowiemy, mrozi krew w żyłach. Gówna postać, Louis Creed z zawodu lekarz doskonale "przekazuje" nam swoje emocje, wartości, poglądy. Między innymi obrazuje on nam jak ważna jest miłość i przywiązanie do bliskich.

W trakcie czytania można autentycznie się bać. Akcja nie toczy się szybko, co jest specjalnym zabiegiem autora. Głównym tematem książki jest śmierć i trud związany z zaakceptowaniem jej. Dotyka ona również psychologii umysłu człowieka. Spotkamy się z zawiścią, strachem, miłością i wieloma innymi odczuciami, które zostaną nie tylko opisane, ale i wywołane w nas samych.


"Tylko dzieci mówią całą prawdę. Dlatego właśnie są dziećmi."
"Cmętarz zwieżąt" to któraś z kolei książka Mistrza horroru, którą miałam przyjemność przeczytać. Zawsze uważałam, że podchodząc do czytania jego dzieł trzeba mieć cierpliwość, często on bowiem bardzo rozwlekle opisuje dane epizody. Ma on zwyczaj  kreować wszystko bardzo szczegółowo, co bywa nużące. Odradzam zatem jego książki osobom pragnących szybkich rozwojów akcji. Stephen King ma jednak nieporównywalny dar budowania napięcia w czytelniku przez całą powieść, oraz wciągania czytelników do samego końca. Dlatego zdecydowanie zachęcam wszystkich miłośników horroru do sięgnięcia po tę pozycję. Satysfakcja jest gwarantowana ! 

----------------------

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

Niedziela #4 i #5

Nie bardzo miałam czas żeby w zeszłym tygodniu zrobić takie podsumowanie tygodnia, więc zrobię dzisiaj podwójne :)

Zacznę od mojej wizyty, uwaga, uwaga... u pana z wahadełkiem ! Nie mam pojęcia jak ich się profesjonalnie nazywa, ale są to osoby które za pomocą swojej energii (lub też mocy jak kto woli) i wahadełka (sznureczek z kamieniem na końcu, np kryształ górski) wyszukują problemy zdrowotne i następnie poprzez przekazywanie energii uzdrawiają. Zaproponowała to moja babcia mieszkająca na wsi, bo pewnie jak wiecie osoby ze wsi zawszą są bardziej skłonne do wierzenia w takie rzeczy. Moja mama podchodziła do tego sceptycznie, ale ja również wierzę w takie rzeczy, a babcia powiedziała że zapłaci za 2 wizyty, więc mnie zabrała. Pojechałyśmy do jakiegoś bloku i musiałyśmy wejść na 4 piętro po schodach, bo windy nie mieli. Pan Wahadełko(tak go nazywam xD) zaprowadził mnie do pokoju w którym leczył(takie domowe biuro), kazał zdjąć okulary i się położyć. Mama z babcią stały w wejściu do pokoju, Pan Wahadełko zaczął( z wahadełkiem w dłoni) badać moją głowę (czyli dotykać punktowo) i skupiał wzrok na kamieniu. Kiedy dojechał do serca wahadło zaczęło wykonywać okrężne ruchy. Kiedy już stwierdził że głowa boli mnie od nerwów mama kazał mu jeszcze raz zbadać głowę. Po lewej stronie głowy, powyżej skroni (wcześniej skupił się na zatokach) znowu kamień zaczął wykonywać okrężne ruchy. W każdym razie potem prze jakieś 10 minut przekazywał mi energie (NAPRAWDĘ czułam wibracje/mrowienie w dłoniach!!) do serca, potem do splotu nerwowego a na koniec kazał usiąść na krześle i do głowy. Powiedział coś że zabiera złą energie jeszcze w między czasie. W ciągu całego badanie czułam niesamowity relaks i byłam senna. Potem przez resztę dnia było podobnie, ale doszedł jeszcze głód. Było to wczoraj, następną wizytę mam jutro(poniedziałek). Pan Wahadełko jest naprawdę przyjazną osobą, zauważyłam też że wraz z upływaniem czasu w trakcie przekazywania energii coraz bardziej trzęsły mu się ręce, chyba takie zabiegi bardzo go męczą, a mimo to i tak pomaga ludziom :) Następnie po południu przyjechała do nas babcia, potrzebowała coś od cioci  i dała nam po 100! Jest nas trójka więc to 300 zł no i jeszcze wcześniej zapłaciła za Pana Wahadełko. Nie wiem skąd ona to wzięła, ale bardzo się ucieszyłam bo teraz zbieram na telefon :D

Moja średnia koniec końców wyniosła 5.08 i nie powiem jestem w szoku. Rozpiera mnie przez to duma, bo jak wiecie martwiłam się czy starczy mi na stypendium - 4,80, a tu takie coś. Życie jednak ciągle mnie zaskakuje. Mam trzy celujące(technika, chemia, fizyka - niezły żart co nie ? Myślałam że z fizy i chemi będą tróje ! :D) i tylko dwa dobre(matma i historia) - reszta bardzo dobre. Z zachowania z którego spodziewałam się bardzo dobrego dostałam wzorowe, nawet nie idąc do Wasiela ! Byłam pewna, że kto jak kto, ale ona mi w życiu nie da wzorowego. 

Nocowała u mnie przyjaciółka. Zasadniczo jestem introwertykiem(nie takim typowym, jestem bardz otwarta, ale wole spędzać czas sama ze sobą. Chwila... wychodzi na to, że jestem bardziej ambiwertykiem), więc był to pierwszy raz kiedy kogoś tak do siebie zaprosiłam na nocke. Było fajnie :) 

Pani od Historii zapowiedziała prace klasową na moje urodziny. Niby normalka, ale rozbawiło mnie to ponieważ w I półroczu mieliśmy tylko jedną i wypadła równo w urodziny mojej koleżanki z ławki, a teraz II i proszę - prosto w moje Hahahha :')

Napisałam do mnie dziewczyna z którą znam sie od przedszkola i której szczerze nie lubię. W podstawówce było nas w klasie 7 i 15 chłopaków, więc musiałyśmy trzymać się razem, szczególnie, że wszystkie dziewczyny ją lubiły. Ale od początku gimnazjum trzymałam do niej dystans i unikałam - po prostu traktowałam jakby jej nie było, ale nie była nie miła, ani nic. A ona ostatnio pisze do mnie czemu jestem dla niej chamska w szkole, że ona mnie bardzo lubi i nie wie co mi zrobiła... No i co ja jej miałam niby napisać ? Wiem że większość osób z którymi się zadaję i które lubię jest że tak powiem za nią, więc nie mogłam jej jasno napisać, że jej nie znoszę. Ona ma jakiś okropny dar przekonywania do siebie ludzi i manipulowania nimi, więc w klasie byłabym skończona, bo to gwiazda number one. Na wypisywałam jej więc po prostu jakieś bzdury o tym, że nowa szkoła, że myślałam że już nie chce się zadawać bo wydawała się trzymać dystans, że nie chciałam się narzucać itp, etc. A ona że za mną tęskni, za naszymi wspólnymi wygłupami i spotkaniami(za czym przepraszam????) i czy już zgoda. No i d**a. Musiałam napisać, że tak. Teraz ta jakże kochana i chciana larwa się mnie uczepiła i za chiny nie puści... 

Ola zakochała się w zespole BAM i ciągle mi śpiewa ich teksty(albo Biebera bo wie że mnie to wkurza C: ) i gada o ich koncercie w Polsce na który chce się wybrać oraz w ogóle o nich. Jesteśmy przyjaciółkami od dawna, a znamy się od przedszkola więc już zdążyłam sie przyzwyczaić. W zasadzie to lubię w niej te taką przekorność, Ola jest po prostu urocza, a z tą cechą - nic dodać nic ująć. I wiem że nie robi tego złośliwie, po prostu taka jest. Ale, ale ja nie bardzo lubię pop a ten mały psychopata zaczyna sprawiać, że nawet mi się podoba - chyba ma na mnie zły wpływ hhahah :D

Ale się rozpisałam - chyba faktycznie robienie podsumowań co tydzień jest odpowiedniejsze :)
Do napisania ! :*

niedziela, 3 stycznia 2016

7 Deadly Sins



Ciekawość - jaka jest najtańsza i najdroższa książka, jaką posiadasz ?
Najtańsza : "Trzy metry na niebem", kupiłam za 3,99zł :) Najdroższa kosztuje chyba 89,99zł i jest to książka o rysowaniu mang, taki poradnik(dostałam na urodziny).

Gniew - z jakim autorem masz relacje "love and hate" ?
Zdecydowanie z J.K. Rowling za serie o "Harrym Potterze".

Lenistwo - czytanie jakiej książki zaniedbałeś ?
Agnieszka Masłowiecka "Pyszne ciało", książka była zaczynana parę razy, ale jakąś nigdy jej nie przeczytałam w pełni.

Nieczystość - jakie cechy uważasz za najbardziej atrakcyjne u bohatera ?
Hmmm... szczerze mówiąc nie wiem xD

Zazdrość - jakie książki najbardziej chciałaś dostać jako prezent ?
Ho ho ho dużo tego ! Od dobrych paru lat marzę o:
Wszystkich książkach autorstwa Agathy Christie;
Pełnym zbiorze twórczości Stephena Kinga;
Wszystkich tomach mang "Ścieżki młodości", "Jak zostałam bóstwem!?", "Nana";
Nie pogardziłabym "Czerwoną królową" czy "Rywalkami".

Obżarstwo - jaką książkę możesz pożerać ciągle, bez żadnego wstydu ?
No cóż jeszcze nie mam takiej książki :(

sobota, 2 stycznia 2016

Włosowe wyzwanie 2016 - Zapuśćmy się w 2016 !


Wyzwanie to stworzyłam dla siebie sama, gdyż nie udało mi się znaleźć żadnej takiej akcji na rok 2016 (O.o). Polega ona na uzyskaniu jak największej liczby nowych centymetrów w naszej czuprynie. Moim osobistym celem jest osiągnąć włosy tak do połowy pośladków, co po zmierzeniu daje ok. 30 cm. Moje włosy mają aktualnie ok. 60 cm (mierzyłam je nieprofesjonalnie, na szybko, na potrzeby wyzwania, ale załóżmy, że tak jest :)). W tym roku zamierzam kontynuować stosowanie suplementów wspomagających rośnięcie włosów, oraz wzmacniających je. Chodzi mi oczywiście o tabletki. Aktualnie biorę Calcium Phantothenicum Jelfa, których działanie opisze wam pod koniec kuracji nimi. Jeszcze nie wiem co będę stosować później, jeśli stosowałyście/stosujecie jakieś suplementy napiszcie mi o nich :) Akcja zatem polega na zapuszczaniu włosów - długość, którą chcemy uzyskać należy dostosować do siebie. Możecie się dopisywać do akcji :)
  1. Organizatorką akcji jest J.M.K. z bloga Definitywnie nie tak, ja trzeba.
  2. Akcja trwa od 02.01.1016 do 31.12.2016
  3. Można dołączać w każdej chwili trwania akcji.
  4. W wyzwaniu chodzi o uzyskanie jak najdłuższych/najgęstszych/najzdrowszych włosów.
  5. Kryteria dostosowujemy do siebie indywidualnie (u mnie to np. łączna długość ponad 90cm).
  6. Obowiązkowe jest zamieszczenie banera na blogu, wraz z linkiem do wyzwania.
  7. Zgłaszać się można w komentarzu, poprzez podanie:
                                                                                    a) nicku/imienia/pseudonimu 
                                                                  b) aktualnej długości włosów (można załączyć zdjęcie)
                                                      c) linka do bloga, na którym zamieszczono baner(jeśli posiadacie bloga) 
                                                                                              d) swojego celu

8.        Akcja jest organizowana dla przyjemności i samozadowolenia, więc bawcie się dobrze ! :D

Uczestnicy wyzwania: 
J.M.K.