wtorek, 8 grudnia 2015

Kino, nowe znajomości...

W piątek byłam w kinie ze swoja klasą. Podzieliliśmy się na dwie grupy, jedni na Listy do M 2 a reszta w tym ja na Kosogłosa. Kocham książki z tej serii, więc nie mogłam sobie odpuścić choć zazwyczaj nie biorę udziału w tego rodzaju wyjściach. Zazwyczaj kończy się to moim wkurwem na klasę i cały świat. Tym razem jednak udało mi się jakąś jednak zignorować gnioty i skupić się na filmie. Był świetny, choć nie ma porównania do książki. Polecam go wszystkim fanom serii Igrzysk Śmierci <3 Po kinie zostałam z paroma znajomymi w galerii. Tak na dobrą sprawę po jakiś pół godzinie została tylko jedna/dwie osoby które znam więcej niż z widzenia. Nie powiem jednak było świetnie. Po dwóch godzinach dołączył do nas przyjaciel Oli Krzyś, który miał byś z nami od początku, ale okazało się, że jego klasa była na Igrzyskach w Amber a nie w Tęczy jak my. Od momentu w którym do nas dołączył właściwie cały czas kwiczałyśmy ze śmiechu, koleś jest rozbrajający :D Nawet Paulina, która wydawała mi się cicha, otworzyła się i okazała się być całkiem spoko. Później pojechałam z Olą na zajęcia plastyczne, na których zeszła ze mnie cała energia choć zazwyczaj czuje się na nich pełna energii i motywacji. Mimo wszystko zaliczam dzień do udanych. Myślę, że mogłabym spędzać więcej czasu w takiej ekipie, jak wtedy. Nie znałam połowy z tych osób, a bawiłam się o wiele lepiej niż przy swoich kumpelach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz